W wieku XIX ocet owocowy był robiony powszechnie. Jeszcze na początku XX w. każda gospodarna pani domu przyrządzała go z owoców sezonowych. Najpopularniejszy był jabłkowy, ale można zrobić samemu również winny, śliwkowy, porzeczkowy czy ryżowy. Octy służyły powszechnie do doprawiania potraw. Nasze prababcie wykorzystywały octy do płukania włosów i na okłady na trudno gojące się rany. Ale nie tylko. Pani Iza w naszym cyklu Siejemy ferment! zapozna nas z domowym sporządzaniem octów i ich zdrowotnymi właściwościami.

Niech produkty sobie swobodnie oddychają.
Do tej pory pisałam o najbardziej znanej fermentacji beztlenowej - czyli krótko mówiąc po zalaniu naszych produktów zalewą solankową szczelnie zamykamy i czekamy na efekty. Drugą fermentacją jest fermentacja tlenowa- czyli jak sama nazwa wskazuje - ułatwiamy dostęp do tlenu, niech produkty sobie swobodnie oddychają.

Octy – fermentacja tlenowa.
Na tapetę idą dzisiaj octy. Dziś już chyba nikogo nie dziwi ocet jabłkowy czy winny, wszechobecnie dostępny. Ale możemy go wykonać samemu z dowolnie wybranych owoców, ziół, herbaty, piwa.

Przepis jest niezmiernie prosty. Do szklanego naczynia wrzucamy przygotowane owoce, zalewamy wodą, zakrywamy gazą i …. odstawiamy na około 30 dni. Często się można spotkać z poradą aby do słoja dodać cukru czy miodu. Osobiście nie jestem zwolennikiem, wolę wydobyć smak konkretnego owocu, on i tak ma w sobie masę własnej fruktozy. I jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.

Aby mieć dobry ocet owocowy dobieramy dobre owoce, najlepiej niepryskane, bardzo dojrzałe (zawierają więcej fruktozy) i dobrze oczyszczone. Wody nie powinno się przegotowywać. Jak już pisałam we wcześniejszych artykułach taka potrzeba była w latach, gdy była ona chlorowana. Tak zalane owoce przechowujemy w ciepłym i ciemnym miejscu przez około 30 dni, zaglądając do środka nawet codziennie. 

Czas na fermentację alkoholową.
Zaczyna się proces fermentacji alkoholowej, więc codziennie trzeba je mieszać, aby nie utworzyła się pleśń. Po 2−3 dniach wokół owoców pojawia się piana – to dobry znak. To ocet zarodowy szczególnie leczniczy, silniejszy w działaniu od samego octu. Gdy piana zniknie, a owoce lekko zbrązowieją i przestaną wypływać na wierzch, przecedzamy płyn przez sitko lub durszlak. Tak przygotowany płyn odstawiamy na kolejne 2-3 tygodnie.

Fermentacja octowa.
W tym czasie rozpoczyna się fermentacja octowa. Jej długość jest uzależniona od temperatury, rodzaju bakterii octowych i ilości wytworzonego alkoholu. To czas na wyklarowanie się octu. Często powstaje zawiesina, której każdy się boi, myląc z pleśnią. To kożuszek fermentacyjny! Może też wytworzyć się matka octowa, czyli taka zawiesista, glutowa maź. Na dnie zaś osiądą mętne resztki. O czym to świadczy? O tym, że ocet jest doskonały! Że brak w nim chemicznych dodatków, przyspieszaczy, utrwalaczy etc. Przed użyciem wystarczy wymieszać. Ocet ma długi okres przydatności i warto go trzymać w ciemnym i w miarę chłodnym miejscu, jeżeli jest sporządzony naturalnie, jak w przytoczonym przykładzie.

zdj. ocet ze śliwką japońską

Ocet i jego zastosowanie.
Taki ocet jest niezastąpiony w kuchni – stosujemy jako dodatek do sosów, marynat, a nawet do świeżych owoców i warzyw. Zawiera makro i mikroelementy, takie jak potas, żelazo i magnez, a także witaminy oczyszczające organizm z toksyn., Udowodniono, że obniżają poziom złego cholesterolu i przyspieszają metabolizm. Picie wody z octem wspomaga odchudzanie - jak wiemy rozbija on tłuszcze, przez co też pomaga pozbyć się niepotrzebnych złogów. Poprawia trawienie, wspomaga produkcję czerwonych krwinek, pomaga na nocną potliwość, żylaki, obfite miesiączki, nadciśnienie czy ból głowy, obniża poziom cukru we krwi. Zwalcza też infekcje i grzybicę, a łyżka do popicia co kilka godzin zastępuje pastylkę na ból gardła. Może wspomagać leczenie depresji i stanów lękowych wraz z innymi ziołami. To tylko część jego cudownych mocy, które możemy wykorzystać.

Pijemy na czczo, do szklanki wody dolewając 50ml octu; bądź 3 razy dziennie dolewając po 1 łyżeczce do 100 ml wody.  Nie polecam picia nierozcieńczonego z uwagi na możliwość podrażnienia żołądka.

To nie koniec jego cudownych mocy! Nasze prababcie wykorzystywały go do płukania włosów, by były lśniące i gładkie; przemywały twarz zamiast tonikiem; robiły okłady na trudno gojące się rany; moczyły stopy (działanie przeciwgrzybiczne), nacierały nim zrogowaciałe kolana i łokcie. W czasach, gdy nie było dostępu do płynów do płukania ust wyśmienicie zastępował im ten niedobór.

Natomiast taki ocet, którego fermentacja poszła w nieco inna stronę - czyli krótko mówiąc: nie powiodła się- możemy spokojnie użyć jako zamiennika do codziennych detergentów. Możemy z jego dodatkiem umyć podłogi - doskonale odkazi; wyczyścić szklane rzeczy - przywróci blask; albo wylać do WC czy wanny - oczyści rury prędzej niż wiodący środek. Wiem to z autopsji, gdy nieudaną maź śliwkową wylałam do zatkanych rur i stał się cud - natychmiast się odblokowały!

Dzieje octu.
Ocet ma długą historię i wiele ciekawostek. Warto wspomnieć, że ocet znany był już za życia Chrystusa. Salomon zauważył, że czym ocet dla zębów, tym próżniak jest dla tych, którzy go wysłali. Babilończycy używali octu do marynowania i przechowywania jedzenia. Hipokrates, zwany „ojcem medycyny”, przepisywał ocet jako remedium na wiele dolegliwości. Armia Cezara używała octu jako napoju. Hannibal, aby umożliwić swojej armii przejście przez Alpy, polewał gorącym octem wielkie głazy, co pozwalało rozbić je na małe kawałki. Podczas epidemii dżumy ludzie nacierali się octem, aby chronić się przez bakteriami. Kleopatra, królowa Egiptu, rozpuszczała perły w occie, aby udowodnić, że jest w stanie zjeść fortunę podczas jednego posiłku. Żeglarze używali octu do przechowywania jedzenia podczas długich podróży. Podczas pierwszej wojny światowej sanitariusze używali octu, jako środka antyseptycznego na rany żołnierzy.

Czy przekonałam Was? Warto ocet włączyć do codziennej diety i wyrobić w sobie nawyk stosowania w codziennych czynnościach. To, co sprawdziło się przez wieki sprawdzi się i teraz. Tylko początki są trudne, reszta sama przyjdzie! A warto sięgać do sprawdzonych źródeł.

Masz pytanie? Napisz do nas na olesnica@dlawas.info. Wszystkie pytania przekażemy Pani Izie Rasała, autorce artykułu, właścicielce Bazarek u Niny .